Anna Todd

Lubię ludzi, którzy nie próbują się nawzajem zmieniać. Jest w tym jakiś spokój. Każde z nich wnosi do relacji coś swojego i nagle okazuje się, że razem działa to lepiej, niż osobno. Takie połączenia zawsze zostają mi w głowie na dłużej.

Z Anią i Toddem spędziliśmy popołudnie gdzieś między lasem a ścieżkami, które chyba prowadziły donikąd. Ona miała w sobie dużo lekkości, on spokój, który świetnie ją równoważył. Patrzyłem na nich i miałem wrażenie, że nie muszą niczego udowadniać. Po prostu dobrze im razem.

To jedna z tych historii, do których wracam z uśmiechem. I mam nadzieję, że Wam też będzie się ją dobrze oglądało.