Są relacje, które od początku wydają się oczywiste. Nie dlatego, że są idealne, ale dlatego, że oboje idą w tym samym kierunku. Każde po swojemu, a jednak razem. Chyba właśnie takie połączenia lubię obserwować najbardziej.
Ta historia jest dla mnie wyjątkowa, bo to ślub Krzyśka i Anetki — ludzi, z którymi na co dzień tworzymy jeden zespół. Przez lata przeżyliśmy razem wiele chwil, ale tamtego dnia mogliśmy po prostu być obok nich i patrzeć, jak ktoś inny opowiada ich historię.
Dziwnie piękne uczucie. Zobaczyć ludzi, których zna się od lat, z zupełnie innej perspektywy.