Zawsze najbardziej ciekawi mnie to, czego nie da się wyreżyserować. Gesty, spojrzenia, chwile ciszy, które pojawiają się gdzieś pomiędzy kolejnymi zdjęciami. To właśnie tam najczęściej kryje się cała prawda o relacji.
Z Eweliną i Michałem spędziliśmy kilka godzin, spacerując wokół pałacu i zaglądając do jego wnętrz. Miejsce robiło wrażenie, ale bardzo szybko przestało być najważniejsze. Dużo bardziej zapadło mi w pamięć to, z jakim spokojem na siebie patrzyli. Nie było w tym nic na pokaz. Bardziej ciche porozumienie niż wielkie gesty.
Lubię wracać do takich historii. Bo przypominają mi, że czasem największą siłą relacji jest po prostu wzajemne zrozumienie.