Lubię momenty, których nie da się zaplanować. Czasem to właśnie te przypadkowe historie zostają ze mną najdłużej i przypominają, że najlepsze scenariusze życie pisze samo.
Karolina i Wojtek trafili przed mój obiektyw zupełnie niespodziewanie. Co zabawne, wcześniej nie udało nam się zorganizować ich pleneru po ślubie, więc można powiedzieć, że los postanowił oddać nam ten czas w najmniej oczekiwanym momencie. Od pierwszych minut było widać, że to ludzie, przy których po prostu dobrze się jest. Pogodni, serdeczni, z uśmiechem, który udziela się wszystkim dookoła. Tacy, którzy bardziej myślą o innych niż o sobie.
Cieszę się, że ta historia w końcu znalazła swój moment. Nawet jeśli przyszła trochę później, niż planowaliśmy.